Jestem.
Tak tym razem na pewno.
Zaciskam palce na trzymanym w dłoni skrawku rzeczywistości i ściągam ją na siebie, jak dziecko zrywające ze stołu obrus. Zachłannie, nie myśląc o kryształowej cukiernicy która potoczy się po podłodze rozsypując słodko-ostre diamenty. Jak zwykle z tą samą niemowlęcą niemal niewinnością i wiarą w co? Czy może w kogo?
A kto wyciągnie rękę?
Na razie sama muszę sięgać, garściami zgarniać kolory, zapychać nimi usta, aby więcej nie pluć przekleństwami zatopionymi w czerni, malować na powiekach źrenice, by widzieć świat nie tylko swoimi oczyma. I nakładać na policzki barwy wojenne.
Wracam do gry.
Jeszcze nie wiem jaką rolę będę grać, ile razy upadnę ilu ktosiów przyjdzie i ilu zniknie. Ile pomysłów spłonie od nieumiejętności czy lenistwa. Human cyferki nigdy nie były moją mocną stroną. Jest jeden i dużo.
I zero. Zerowa wartość logiczna.
I myśli, których bieg więcej nie powinien więcej przypominać wykresu asystolii.
Jestem.
Jakiekolwiek to ma znaczenie.









--
Mythos Imperfect.*
--
Isn't it wonderful how nature arranges for all the crack pots to find each other?
--
Every so often I think to myself,
Why is that frisbee getting bigger?
Then it hits me.
I'm Alice Cullen in the DeviantART Cartoon Obsessions Crew!
Ale nie powiem, prośba warta rozważenia
Previous Page12345...Next Page